
W tej chwili w wadze ciężkiej rządzą bracia Kliczko, którzy pozostawili wolny tylko jeden liczący się pas mistrzowski, którym wymieniają się mało wybitni bokserzy. Mimo iż ukraińscy bracia dominują, to jednak walki z ich udziałem są zwyczajnie nudnawe i mało ekscytujące. Po części jest to wina braku godnego rywala, który stawił by czoła i postawił trudne warunki którymś z braci, jednak jak na razie trudno o takiego. Sami bracia też nie mają zamiaru ze sobą walczyć.
Ale może właśnie pojawił się pięściarz, który zmieni tą stagnacyjną sytuację w wadze ciężkiej. Mowa tu oczywiście o Davidzie Haye’u. Ten angielski bokser wcześniej zdominował wagę junior ciężką, zdobywając w efektownym stylu pasy: WBC, WBA i WBO. Ale zostawił swoje trofea i postanowił przejść do wagi ciężkiej, aby jak sam powiedział “zrobić w niej porządek “.
Dlaczego David Haye ma zmienić wagę ciężką? po pierwsze to dobry bokser, o po drugie ma naprawdę nokautujące uderzenie. Jego prawy sierp może ściąć z nóg chyba każdego boksera, włączając braci Kliczko. Po za tym atletycznie zbudowany Anglik jest bardzo szybki. Zatem posiada trzy cechy, które, które są kluczowe: szybkość, siła i umiejętności( choć w tym aspekt jest jeszcze do poprawienia). Haye przeszedłszy do wagi ciężkiej nie miał zamiaru zbyt długo się aklimatyzować. Co prawda w 2007 roku stoczył jedną walkę w wadze ciężkiej z Tomaszem Boninem, którą skończył już pierwszej rundzie, ale poważny debiut był dopiero walce z bardzo dobrym bokserem Monte Barrettem, w której miał trochę problemów, ale ostatecznie wygrał 5 rundzie. Haye nie czekał i już w swojej drugiej walce staną naprzeciwko olbrzyma z Rosji czyli Nikołaja Wałujewa. Mimo iż zapowiadał, że jako pierwszy pośle Rosjanina na deski to jednak tego nie uczynił. Wielu było zawiedzionych postawą Anglika, bo głównie unikał walki starając się od czasu huknąć jakąś bombę na głowę Wałujewa, ostatecznie wygrał na punkty zdobywając pas WBA.
W pierwszej obronie zmierzył się z byłym mistrzem Johnem Ruizem. Ten już w pierwszej rundzie poznał siłę ciosu Davida Haye’a, po którym wylądował na macie ringu. Ostatecznie Ruiz dotrwał do 9 rundy, ale potwierdziła się szybkość i siła ciosu Davida Haye’a. Jedynym mankamentem „Hayemarkera” jest to co zarzuca mu wielu, a mianowicie słaba szczęka. W swoich walkach po ciosach rywali nie raz się chwiał, a nawet lądował na deskach. Trzeba też przypomnieć, że w na początku swojej kariery doznał dotkliwej porażki przed czasem, mimo wszystko bilans Haye’a robi wrażenie, na 24 wygranych walk 22 wygrał przed czasem.
Ale czy „Hayemarker” będzie wstanie zagrozić braciom Kliczko? Ci dysponują o wiele lepszymi warunkami fizycznymi, ale przecież Mike Tyson też był zawsze mniejszy od swoich rywali a nie przeszkadzało mu to w ich nokautowaniu. Ale za nim David Haye stanie naprzeciwko któregoś z Ukraińców, być może na drodze stanie mu Tomasz Adamek. Stacja HBO nie ukrywa, że gdy „Góral” wygra z Chrisem Aareolą to będzie zainteresowane takim pojedynkiem. Obaj bokserzy byli mistrzami w wadze cruiser i są zbliżeni warunkami fizycznymi, a i od walki nie stronią. Takie starcie zapowiadało by się niezwykle ciekawie. Wszystko się okaże w najbliższym czasie, być może Haye w drugiej obronie będzie chciał od razu walczyć z którymś z Kliczków, a gdy Adamek wygra z Aareolą zapewne będzie pretendentem do walki o mistrzostwo. Rok 2010 w będzie ciekawy i być może w końcu doczekamy się zmian w hierarchii w wadze ciężkiej.