
Krytycy oraz zwykli amatorzy literatury często spierają się na temat tego, jakie naprawdę cele przyświecały Henrykowi Sienkiewiczowi wtedy, gdy zdecydował się na napisanie Quo vadis. Nie jest to z pewnością zagadnienie proste do analizy, zwłaszcza że od daty publikacji minęło już obecnie dobre sto lat i coraz trudniej powrócić do wszystkich ówczesnych realiów, aby dokładnie zrozumieć kontekst. Bohaterowie Quo vadis jako symbole Potocznie jednak zwykło się mawiać, że zarówno większość wydarzeń przedstawionych jak i bohaterowie w Quo vadis ma symbolizować sytuację Polski na arenie międzynarodowej oraz ogólną kondycję narodu pod zaborami. Niejedno szkolne podaje po prostu, że Rzym można uznać za pozornie silnego zaborcę, a rodzące się w nim chrześcijaństwo za walczącą o swoją niepodległość Polskę. W rzeczywistości wiele osób jest skłonnych uznać główna bohaterkę żeńską – Ligię – za przedstawicielkę rasy słowiańskiej, która krzewi nową wiarę w zatwardziałych rzymianach, dzięki czemu powoli lecz uparcie dąży do prawdy i wyzwolenia. Taka interpretacja musiała bardzo pasować cierpiącym niewolę mieszkańcom wszystkich terenów zagarniętych przez państwa ościenne, którzy marzyli o niepodległej Polsce.
Zachowania bohaterów
Tak jak chrześcijańscy bohaterowie Quo vadis mogli oni na początku jedynie potajemnie spiskować, a ich szanse nie były realnie brane pod uwagę. Jednak walka Ursusa z bykiem na stronach książki to symboliczna walka silniejszego ze słabszym, którą w efekcie wygrywa ten niepozorny, nikomu wcześniej nieznany człowiek. Prawdopodobnie w grę wchodzi tutaj dodatkowa motywacja, bo pokonanie zwierza wiąże się z uwolnieniem pięknej i bezbronnej Ligii. Tak samo do walki należało zagrzewać ówczesny naród, który musiał w swoich codziennych próbach oporu znaleźć jakiś głębszy sens.
Dlaczego takia interpretacja
Każde opracowanie będzie więc w pewien sposób łączyć napisanie Quo vadis z namowami do walki o niepodległość kraju, który tylko pozornie wydawał się zniknąć z mapy. O słuszności takiego podejścia przekonały nas dalsze losy Polski, która podniosła się z kolan i podobnie jak kiełkujące chrześcijaństwo znalazła sposób na pokazanie się światu.